Recenzja książki (32) “Umarli mówią do nas”

Francois Brune “Umarli mówią do nas”

Wydawnictwo Medium 2007

Przełożyła Ewa Wolańska

***

Do czytania tej książki zabrałam się w zeszłym roku. Przebrnęłam przez kilka kartek i odłożyłam na bok. Książka wogóle mnie nie wciągnęła. Sama nie wiem czemu, kilka tygodni temu sięgnęłam po tę lekturę ponownie. Tematyka śmierci, świat umarłych, duchy to zdecydowanie nie moja bajka, a jednak coś mnie ciągnęło, aby czytać dalej.

Książka ma na celu przekonać nas, że wieczność istnieje, a śmierć jest tylko przejściem do innego świata. Zawiera podobno fakty naukowe potwierdzające instnienie transkomunikacji. Podobno, bo choć w książce znajduje się wiele rzekomych faktów, mnie nie do końca przekonały.

Opisuje sytuacje zbłąkanych zmarłych, którzy z braku wiary błądzą w zaświatach, nie znając kierunku, w którym powinni sie udać, ani co ze sobą począć. Pomocy często szukają wśród ludzi na ziemi, kontaktując się na wszelaki sposób. Książka przybliża nam wyobrażenie o życiu po śmierci. Pisze o różnych poziomach i wymiarach, na których zmarli się znajdują. Podobno w zaświatach nasze myśli mają siłę twórczą i to nawet niezależnie od naszej woli (str. 266) i to stwierdzenie jest dla mnie już trochę przerażające.

Autor popiera swoje tezy szeregiem prac naukowych, także informacjami z do tej pory wydanych książek. Przybliża również całe mnóstwo przeżyć osób, które rzekomo same doświadczyły kontaktu ze zmarłymi.

Czy zdarzyło się to faktycznie, czy to raczej sama podświadomość pozwala badaczom ich widzieć, czy słyszeć? Czy to może zwykła wyobraźnia kierowana trochę szatańska ręką? Czy faktycznie jesteśmy ciągle obserwowani przez zmarłych? Czy jesteśmy na drodze ewolucji, abyśmy juz wkrótce mogli otrzymywać przekazy z przeszłości?

Książka niestety pozostawia zbyt wiele pytań bez odpowiedzi.

Czyta się ją dosyć ciężko. Wszystko zlane jest jakby w jedną całość. Przydałoby się poszczególne histrorie oddzielić akapitem, odstepem jakimś, czy chociażby zacząć od nowego wiersza.

 

Ciekawa jestem, czy autor przekona ciebie do swoich teorii.

 

***

Recenzja książki (31) “Król szczurów”

352x500

James Clavell “Król szczurów”

Książka i Wiedza

Warszawa 1987

Z angielskiego przełożyli Małgorzata i Andrzej Grabowscy

***

Właśnie skończyłam czytać książkę “Król szczurów”, którą serdecznie polecam miłośnikom literatury wojennej.

Akcja książki toczy się w Singapurze, w obozie jenieckim Changi. Trwa II wojna światowa. Jeńcy to Anglicy, Australijczycy, Amerykanie, Nowozelandczycy, Kanadyjczycy, wszystkich ok. 150 tysięcy: zwykli żołnierze, ale także i oficerowie.

Książka opisuje dosyć szczegółowo jak wyglądało codzienne życie w obozie jenieckim, gdzie “w nozdrza wdzierał się smród potu, pleśni i moczu”. Wspomina o tym, jak faktycznie wyglądali więźniowie “żywe trupy – szkielety w łachmanach, w przepaskach na biodrach – same obleczone w skórę kości”. Dowiadujemy się o tym jak spędzali wolny czas, jakie mieli zajęcia, gdzie pracowali, co jedli.

Książka porusza wiele problemów, z jakimi napotykali się każdego dnia, jak chociażby głód, choroby, tęsknota, śmierć, ciągła konspiracja, strach i obawa o siebie i bliskich.

Głównym bohaterem książki jest Król, który zajmuje się pośrednictwem w czarnorynkowym handlu między więźniami, japońskimi strażnikami oraz miejscową ludnością. Wciąga też innych do współpracy, tych, którzy akceptują jego poczytania, tym samym pomagając im przeżyć.

Król potrafił doskonale się odnaleść w obozie, osobiście uważał, że należy mu się więcej niż innym, ponieważ był bardziej zaradny. Nazywano go królem i żył w obozie jak król. Miał wszystko, mimo, iż inni nie mieli nic. Król miał wygodne łóżko, dużo więcej miejsca i przestrzeni dla siebie, a co najważniejsze zapas jedzenia. Miał również świetne kontakty, a dzieki nim mógł zorganizować dla siebie nawet najbardziej niemożliwe do załatwienia rzeczy. Wielu go nienawidziło. Zazdrościli mu, że zawsze chodzi czysto ubrany, je do syta i żyje ponad stan, kiedy inni przymierają głodem, wykończeni ciężką pracą czy chorobami.

Po 3 latach i 250 dniach od japońskiego ataku na Pearl Harbour wojna się kończy. Po tym, jak zrzucono bombę atomową na Hiroszimę i Nagasaki rząd Japonii ogłasza bezwarunkową kapitulację.

Wojna sie zakończyła i jeńcy z Changi powoli wracają do domu. Wielu się raduje, wielu płacze, ale jest i wielu tych, pełnych strachu, jaka będzie dla nich przyszłość i czy będą umieli się w niej odnaleść.

Obóz w Changi istniał naprawdę, a książka ta, oparta jest na osobistych przeżyciach autora podczas pobytu w japońskim obozie jenieckim.

***

 

 

Recenzja książki (30) “Droga do przebaczenia”

*

Katarzyna Łochowska “Droga do przebaczenia”

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Warszawa 2016

*

Właśnie zakończyłam czytanie kolejnej publikacji pani Katarzyny Łochowskiej. Jest to kontynuacja książki “Droga do Ukojenia”, którą przeczytałam jednym tchem całkiem niedawno temu. Pierwsze słowa, które cisną mi się na usta, to fakt, że uwielbiam romantyczne historie i ta książka, była doskonałą lekturą pod tym kątem.

Akcja książki “Droga do przebaczenia” również toczy się w zaczarowanej miejscowości pod nazwą Ukojenie. Opisuje losy tej samej grupy przyjaciółek, skupiając się tym razem na Julicie. Młoda przedszkolanka zostaje wplątana w kryminalną aferę, dzięki czemu książka nabiera ciekawego tempa. Szereg zdarzeń i szybka akcja trzymają w napięciu, aż do samego końca.

Podejrzewam, że autorka pracuje już nad następną książką, gdzie w roli głównej będzie kolejna z przyjaciółek. Prawdopobnie każda z nich ukrywa jakieś tajemnice i ma ciekawą historię do opowiedzenia.

Książka zdecydowanie warta polecenia na długie, zimowe wieczory.

 

***

Recenzja książki (29) “Rio Anaconda”

*

Wojciech Cejrowski “Rio Anaconda”

Poznaj Świat

Kolumbia Pelplin Poznań 2006

*

8 lat po odbyciu swojej wyprawy gdzieś w rejony Kolumbii, na wielkie obszary indiańskich ziem, Cejrowski postanawia wydać książkę i podzielić się swoimi przeżyciami. Autor zabiera nas w fantastyczną podróż do najdzikszych miejsc świata. “Rio Anaconda” to książka o Indianach z ginącego plemienia Carapana, o starym szamanie i jego czarach oraz o białym człowieku, który zamieszkał na Dzikich Ziemiach.

Książka podzielona jest na 8 części: księgę Słońca, Błota, Mgły, Dymu, Strachu, Magii, Szeptów oraz Powrotu. Tytuły te, są jednocześnie zapowiedzią, streszczeniem tego, co autor doświadczył i z czym się zmierzył podczas swojej niezwykłej wyprawy.

Pewne szczegóły historii zostały pominięte, a nazwy miejsc czy rzek celowo zmienione, bo historia jest prawdziwa. Niejednemu z nas mogłaby się zamarzyć wyprawa śladami Cejrowskiego, a tego autor chciałby uniknąć. Podobnie zresztą jak sami Indianie, dbają o to, aby pozostać z daleka od cywilizacji i żyć swoim życiem. Tylko dzięki temu mogą wciąż być kim naprawdę są.

Książka przepełniona jest wyjątkowo ciekawymi dialogami. Głęboko zastanawia sposób rozumowania i postrzegania świata przez ludzi dzikich.  Odnosi się wrażenie, jakby dane im było posiąść wiedzę i mądrość świata, która jest jeszcze daleko przed nami. Jakby doświadczyli w życiu rzeczy, o których nam nawet się nie śniło. A może to poprostu magia i czary? Nawet jeśli tak, my, ludzie cywilizacji moglibyśmy się od Indian wiele nauczyć.

Książka jest pełna tajemnic, dziwnych sytuacji, trudnych do pojęcia zdarzeń. Czasami przeraża, ale i niejednokrotnie fascynuje.

Jednym z moich ulubionych fragmentów była teoria Angelino na temat robaków, owadów, które według niego nie pasują do reszty świata. “… Wszystkie normalne zwierzęta wyglądaja podobnie, czyli mają żebra, głowy, tułowia, po cztery kończyny, po dwoje oczu, uszu i tak dalej. To dlatego, że Pachamama zlepiła je na swój obraz i podobieństwo. Robaki wogóle nie pasują do tego wzorca, bo mają po sześć nóg i korpusy podzielone na kilka części. Są jakby z plastiku, sztuczne jak maszyny. Nas ożywia krew, a robaki zamiast krwi mają różne lepkie mazie, tajemniczo żółte smary, żelone gluty, cuchnące galarety. Robaki to twory-nie-stąd, nie pasują do naszego świata…” – ciekawa teoria, prawda?

Ze sobą w pamięci zabieram jakże mądre stwierdzenie “…Człowiek jest jednocześnie szczęśliwy i nieszczęśliwy z tej samej rzeczy…”, które skłania do reflekcji.

Książkę oczywiście polecam, czyta się ją z zapartym tchem.

*

Recenzja książki (28) “Keeping it real”

Annie Dalton

„Keeping it real”

HarperCollins Childrens Book

London 2005

*

13-letnia dziewczynka, Mel, ulega wypadkowi, umiera, a następnie trafia do nieba. Po kilku miesiącach wraca jednak na ziemię z anielską misją uratowania swoich przyjaciół.

Książka w języku angielskim, choć byćmoże dostępne są na rynku jej tłumaczenia. Skierowana jest do dzieci/młodzieży od 8-ego roku życia.

Do mnie osobiście nie trafia, a nawet muszę przyznać, że jest to prawdopodobnie jedna z najdziwniejszych książek jakie przeczytałam w swoim życiu. Sama do końca nie jestem pewna, czy chciałabym, aby moje dziecko się nią zainteresowało.

Książka sama w sobie ogólnie smutna, dla dziecka pewnie nawet przygnębiająca.

Niestety nie polecam 😦

Recenzja książki (27) “Piramidy Napoleona”

 

William Dietrich

“Piramidy Napoleona”

Przekład Andrzej Sawicki

Dom Wydawniczy REBIS

Poznań 2007

*

Akcja książki rozpoczyna się w Paryżu 13-ego kwietnia 1798 roku. Młody amerykanin, naukowiec amator, Ethan Gage, wygrywa w karty medalion. Wygrana jednak od samego początku przynosi mu same kłopoty. Szybko popada w poważne tarapaty i by uniknąć gilotyny za niepopełnione moderstwo kurtyzany, ucieka z kraju. Wyrusza na wyprawę do Egiptu kierowaną przez Napoleona Bonapartego. Dołacza do grupy uczonych, żeglarzy, matematyków, geologów, zoologów, aeronautów, których kieruje chęć poznania tajemnic Egiptu z zamierzłych czasów, kiedy to wznoszono piramidy.

Medalion okazuje się być bardzo wartościową wygraną, pochodzenia starożytnego, który kiedyś nosiła sama Kleopatra. Pojawiają się przypuszczenia, że to klucz do wielkich skarbów, a może też do odkrycia największych tajemnic Starożytnego Egiptu. Bezcenna wartość medalionu staje się celem przechwycenia go przez wielu. Niesie to za sobą serię ciekawych, nieprzewidywalnych wydarzeń.

Opowieść zawiera wątki historyczne i polityczne, opisuje obrzędy masońskie, zawiera też informacje bibliograficzne, mistyczne spekulacje i wiedzę o starożytnym Egipcie.

Osobiście spodobała mi się jedna z tez, że “Piramida może być wizerunkiem Boga, bo Bóg jest długością, szerokościa, wysokością i głębokością” (str. 248)

Wiele historycznych szczegółow zawartych w tej książce odpowiada prawdzie.

*

Serdecznie polecam.

 

Recenzja książki (26) “Droga do Ukojenia”

Katarzyna Łochowska

„Droga do Ukojenia”

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Warszawa 2015

***

Książkę „Droga do Ukojenia ” polecił mi tata pani Katarzyny. To właściwie moja mama zna jej rodziców, a ja miałam przyjemność ich poznać podczas ostatniego pobytu w domu. Oczywiście z miłą chęcią zakupiłam “Drogę do Ukojenia”, spragniona kolejnej romantycznej przygody, w którą zamierzałam się wybrać w wolnej chwili.

I tak też zauroczyłam się w stylu pisarskim pani Katarzyny.

Książka opisuje historię młodej pisarki, 30-letniej Katarzyny Malinowskiej, która po rozwodzie z mężem wraca do rodzinnej miejscowości, aby zapomnieć o bolesnej przeszłości. Ukojenie, maleńka wioska w Polsce, okazuje się być dużym wyzwaniem dla Katarzyny. Zderza się tam z szarą rzeczywistością życia wiejskiego, w które wplata się wiele przygód, radosnych chwili, zwariowanych pomysłów, miłość, ale i kolejne rozczarowanie miłosne.

Mój ulubiony fragment to zdecydyowanie moment, kiedy to Iza, jedna z przyjaciółek Katarzyny próbowala wydoić krowę, która niestety okazała się być bykiem (str. 170). To była prześmieszna sytuacja, opisana w jakże zabawny sposób.

Książkę przeczytałam niemalże jednym tchem, naprawdę ciekawa. Do samego jednak końca wyczekiwałam wątku romantycznego. Owszem, w książce przewijał się miłosny motyw Katarzyny i Niedźwiedzia, ale jednak postawa pana Niedźwieckiego była tak daleka od ideału mężczyzny, że budziła we mnie same niemiłe odczucia. Nie tak wyobrażam sobie księcia z bajki na białym rumaku, o którym marzy każda dziewczyna. Głęboko współczułam Katarzynie, że jej serce wybrało właśnie jego.

Podobno Pani Katarzyna napisała drugą część “Drogi do Ukojenia”, także już się nie mogę doczekać kiedy przeczytam dalsze losy młodej pisarki.

Gorąco polecam !