Recenzja książki (29) „Rio Anaconda”

*

Wojciech Cejrowski „Rio Anaconda”

Poznaj Świat

Kolumbia Pelplin Poznań 2006

*

8 lat po odbyciu swojej wyprawy gdzieś w rejony Kolumbii, na wielkie obszary indiańskich ziem, Cejrowski postanawia wydać książkę i podzielić się swoimi przeżyciami. Autor zabiera nas w fantastyczną podróż do najdzikszych miejsc świata. „Rio Anaconda” to książka o Indianach z ginącego plemienia Carapana, o starym szamanie i jego czarach oraz o białym człowieku, który zamieszkał na Dzikich Ziemiach.

Książka podzielona jest na 8 części: księgę Słońca, Błota, Mgły, Dymu, Strachu, Magii, Szeptów oraz Powrotu. Tytuły te, są jednocześnie zapowiedzią, streszczeniem tego, co autor doświadczył i z czym się zmierzył podczas swojej niezwykłej wyprawy.

Pewne szczegóły historii zostały pominięte, a nazwy miejsc czy rzek celowo zmienione, bo historia jest prawdziwa. Niejednemu z nas mogłaby się zamarzyć wyprawa śladami Cejrowskiego, a tego autor chciałby uniknąć. Podobnie zresztą jak sami Indianie, dbają o to, aby pozostać z daleka od cywilizacji i żyć swoim życiem. Tylko dzięki temu mogą wciąż być kim naprawdę są.

Książka przepełniona jest wyjątkowo ciekawymi dialogami. Głęboko zastanawia sposób rozumowania i postrzegania świata przez ludzi dzikich.  Odnosi się wrażenie, jakby dane im było posiąść wiedzę i mądrość świata, która jest jeszcze daleko przed nami. Jakby doświadczyli w życiu rzeczy, o których nam nawet się nie śniło. A może to poprostu magia i czary? Nawet jeśli tak, my, ludzie cywilizacji moglibyśmy się od Indian wiele nauczyć.

Książka jest pełna tajemnic, dziwnych sytuacji, trudnych do pojęcia zdarzeń. Czasami przeraża, ale i niejednokrotnie fascynuje.

Jednym z moich ulubionych fragmentów była teoria Angelino na temat robaków, owadów, które według niego nie pasują do reszty świata. „… Wszystkie normalne zwierzęta wyglądaja podobnie, czyli mają żebra, głowy, tułowia, po cztery kończyny, po dwoje oczu, uszu i tak dalej. To dlatego, że Pachamama zlepiła je na swój obraz i podobieństwo. Robaki wogóle nie pasują do tego wzorca, bo mają po sześć nóg i korpusy podzielone na kilka części. Są jakby z plastiku, sztuczne jak maszyny. Nas ożywia krew, a robaki zamiast krwi mają różne lepkie mazie, tajemniczo żółte smary, żelone gluty, cuchnące galarety. Robaki to twory-nie-stąd, nie pasują do naszego świata…” – ciekawa teoria, prawda?

Ze sobą w pamięci zabieram jakże mądre stwierdzenie „…Człowiek jest jednocześnie szczęśliwy i nieszczęśliwy z tej samej rzeczy…”, które skłania do reflekcji.

Książkę oczywiście polecam, czyta się ją z zapartym tchem.

*

Reklamy

Recenzja książki (28) „Keeping it real”

Annie Dalton

„Keeping it real”

HarperCollins Childrens Book

London 2005

*

13-letnia dziewczynka, Mel, ulega wypadkowi, umiera, a następnie trafia do nieba. Po kilku miesiącach wraca jednak na ziemię z anielską misją uratowania swoich przyjaciół.

Książka w języku angielskim, choć byćmoże dostępne są na rynku jej tłumaczenia. Skierowana jest do dzieci/młodzieży od 8-ego roku życia.

Do mnie osobiście nie trafia, a nawet muszę przyznać, że jest to prawdopodobnie jedna z najdziwniejszych książek jakie przeczytałam w swoim życiu. Sama do końca nie jestem pewna, czy chciałabym, aby moje dziecko się nią zainteresowało.

Książka sama w sobie ogólnie smutna, dla dziecka pewnie nawet przygnębiająca.

Niestety nie polecam 😦

Recenzja książki (27) „Piramidy Napoleona”

 

William Dietrich

„Piramidy Napoleona”

Przekład Andrzej Sawicki

Dom Wydawniczy REBIS

Poznań 2007

*

Akcja książki rozpoczyna się w Paryżu 13-ego kwietnia 1798 roku. Młody amerykanin, naukowiec amator, Ethan Gage, wygrywa w karty medalion. Wygrana jednak od samego początku przynosi mu same kłopoty. Szybko popada w poważne tarapaty i by uniknąć gilotyny za niepopełnione moderstwo kurtyzany, ucieka z kraju. Wyrusza na wyprawę do Egiptu kierowaną przez Napoleona Bonapartego. Dołacza do grupy uczonych, żeglarzy, matematyków, geologów, zoologów, aeronautów, których kieruje chęć poznania tajemnic Egiptu z zamierzłych czasów, kiedy to wznoszono piramidy.

Medalion okazuje się być bardzo wartościową wygraną, pochodzenia starożytnego, który kiedyś nosiła sama Kleopatra. Pojawiają się przypuszczenia, że to klucz do wielkich skarbów, a może też do odkrycia największych tajemnic Starożytnego Egiptu. Bezcenna wartość medalionu staje się celem przechwycenia go przez wielu. Niesie to za sobą serię ciekawych, nieprzewidywalnych wydarzeń.

Opowieść zawiera wątki historyczne i polityczne, opisuje obrzędy masońskie, zawiera też informacje bibliograficzne, mistyczne spekulacje i wiedzę o starożytnym Egipcie.

Osobiście spodobała mi się jedna z tez, że „Piramida może być wizerunkiem Boga, bo Bóg jest długością, szerokościa, wysokością i głębokością” (str. 248)

Wiele historycznych szczegółow zawartych w tej książce odpowiada prawdzie.

*

Serdecznie polecam.

 

Recenzja książki (26) „Droga do Ukojenia”

Katarzyna Łochowska

„Droga do Ukojenia”

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Warszawa 2015

***

Książkę „Droga do Ukojenia ” polecił mi tata pani Katarzyny. To właściwie moja mama zna jej rodziców, a ja miałam przyjemność ich poznać podczas ostatniego pobytu w domu. Oczywiście z miłą chęcią zakupiłam „Drogę do Ukojenia”, spragniona kolejnej romantycznej przygody, w którą zamierzałam się wybrać w wolnej chwili.

I tak też zauroczyłam się w stylu pisarskim pani Katarzyny.

Książka opisuje historię młodej pisarki, 30-letniej Katarzyny Malinowskiej, która po rozwodzie z mężem wraca do rodzinnej miejscowości, aby zapomnieć o bolesnej przeszłości. Ukojenie, maleńka wioska w Polsce, okazuje się być dużym wyzwaniem dla Katarzyny. Zderza się tam z szarą rzeczywistością życia wiejskiego, w które wplata się wiele przygód, radosnych chwili, zwariowanych pomysłów, miłość, ale i kolejne rozczarowanie miłosne.

Mój ulubiony fragment to zdecydyowanie moment, kiedy to Iza, jedna z przyjaciółek Katarzyny próbowala wydoić krowę, która niestety okazała się być bykiem (str. 170). To była prześmieszna sytuacja, opisana w jakże zabawny sposób.

Książkę przeczytałam niemalże jednym tchem, naprawdę ciekawa. Do samego jednak końca wyczekiwałam wątku romantycznego. Owszem, w książce przewijał się miłosny motyw Katarzyny i Niedźwiedzia, ale jednak postawa pana Niedźwieckiego była tak daleka od ideału mężczyzny, że budziła we mnie same niemiłe odczucia. Nie tak wyobrażam sobie księcia z bajki na białym rumaku, o którym marzy każda dziewczyna. Głęboko współczułam Katarzynie, że jej serce wybrało właśnie jego.

Podobno Pani Katarzyna napisała drugą część „Drogi do Ukojenia”, także już się nie mogę doczekać kiedy przeczytam dalsze losy młodej pisarki.

Gorąco polecam !

Recenzja książki (25) „Jeż”

jez

Katarzyna Kotowska

„Jeż”

Polska Izba Książki

Warszawa 2004

***

„Jeż” to kolejna książka z zestawu tych dla najmłodszych.

Kobieta i mężczyzna budują dom, przed nim piękny ogród, tworzą idealne miejsce na szczęśliwe dzieciństwo. Jedyne czego im brakuje to potomek, o którego wciąż się starają. Pewnego dnia uświadamiają sobie, że ich dziecko już się urodziło, ale nie im, tylko innym rodzicom. Postanawiają więc je odnaleść. Po kilku miesiącach usilnych starań wkońcu udaje się im adoptować 2-letniego chłopca. Mały Piotruś jednak nie wydaje się być zwykłym dzieckiem, pokryty jest bowiem ostrymi kolcami, które są dla niego jakby murem obronnym. Dopiero pod wpływem okazanej czułości przybranych rodziców  traci powoli kolce, a tym samym otwiera się na świat, na ludzi, staje się ufniejszy i zaczyna kochać.

Książka na długo zapada w pamięć. Porusza dość delikatne i często bolesne sprawy, adopcję. Autorka używa ciekawej metafory, dzięki której przesłanie łatwiej trafi do tych najmłodszych czytelników.

Książka znalazła się Honorowej Liście IBBY, zwanej też Międzynarodową Listą im. H. Ch. Andersena w 2002 roku.

***

Gorąco polecam.

Recenzja książki (24) „Niebieski autobus”

beznazwy

Barbara Kosmowska

„Niebieski autobus”

Zysk i S-ka Wydawnictwo

Poznań 2004

***

Na książkę pani Barbary natknęłam się w bibliotece w angielskim Bristolu. Wybrałam ją spośród niewielu dostępnych w tym miejscu egzemplarzy książek w języku polskim. Przyznam, że rekomendacja pani Krystyny Jandy zamieszczona na końcu przekonała mnie do jej przeczytania.

„To jedna z tych książek, w której poczujecie się jak w domu, to jedna z tych bohaterek, z którą zaprzyjaźnicie się od pierwszego zdania, a potem na długo pozostanie z Wami”.

Głównym bohaterem książki jest młoda dziewczyna, Miśka. Opisuje ona przygodę swojego życia poczynając od dzieciństwa. Szczegółowo przedstawia wspomnienia z najmłodszych lat, które głęboko zapadły jej w pamięć. Pisze o tym co lubiła, czego się bała, co jej imponowało, a czym była zawiedziona. Dzieli się z czytelnikiem swoimi przeżyciami, emocjami, rozterkami. Odkrywa przed nami swoje stęsknione serce za miłością z najmłodszych lat. Książka trzyma w napięciu do samego końca, czy ich drogi ponownie się zejdą.

Zainteresował mnie styl pisarski pani Barbary, taki lekki i zabawny. Ciekawie ujmuje i przedstawia wszelakie opisy.

„Zapatrzyłam się bezmyślnie w brudne szyby, za którymi zachodziło rdzawe słońce. Resztki świata pochłaniały ciemne lasy powoli zlewające się w brunatną ścianę igliwia i gałęzi. W mieście zimę już dawno rozdeptały pospieszne kroki przechodniów, a tu wciąż była. Leżała leniwie na gałęziach białym cieniem szarzejącym wraz ze zmierzchem, ale uparcie przyklejonym do sennego krajobrazu”.

Pozytywna i ujmująca książka. Choć bohaterka nie miała łatwego życia, nie traciła wiary i nadzieji na lepsze jutro. Nigdy też nie narzekała specjalnie na swój los. Myślę, że była szczęśliwa sama ze sobą, w świecie, który stworzyła.

Gorąco polecam!!!

***

Recenzja książki (23) „Jest takie miejsce…”

ksiazka

Wojciech Zawioła

„Jest takie miejsce …”

Warszawa 2011

***

Autor, pan Wojciech, podczas spaceru w jednym z warszawskich parków przypadkowo poznaje parę staruszków – pana Henryka i panią Barbarę. Szybko sie zaprzyjaźniają. Starsza pani znajduje w panu Wojtku wspaniałego słuchacza i opowiada mu historię swojego życia.

Historia, choć po części jest opowieścią miłosną, nie do końca jest romantyczna. Zawiera wątki wyjątkowej, pięknej przyjaźni i wspaniałych relacji międzyludzkich. Jest również skarbnicą wiedzy o codziennym życiu w powojennej Polsce za czasów Stalina, później Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego aż po rok 2000.

Akja tej ujmującej historii rozpoczyna się w 1942 roku, kiedy to, wtedy jeszcze piekni i młodzi staruszkowie, poznają się. Zakochują się w sobie bez pamięci. Ogromny patriotyzm jednak i głęboka chęć walki pana Henryka w powstaniu warszawskim sprawia, że ich drogi się rozchodzą. Obydwoje przekonani, że nie przeżyli wojny postanawiają żyć dalej własnym życiem. Wielka miłość, która ich połączyła niepozwalała jednak pani Barbarze tak łatwo zapomnieć. Czas jednak zrobił swoje. Wyszła wkońcu za mąż, założyła rodzinę i właśnie wtedy, kiedy jej życie zaczęło się wreszcie układać, a ona sama wkońcu była szczęśliwa, natrafia na ślad pana Henryka.

Aż ciężko uwierzyć momentami w obroty zdarzeń i niejednokrotnie łza kręci się w oku.

Szczerze zazdroszczę panu Wojtkowi, że było mu dane poznać panią Barbarę i jej ciekawą historię życia. Dziekuję mu jednocześnie, że postanowił podzielić się tą przygodą i w tak piękny sposób nam ją opowiedzieć.

***