Recenzja książki (25) „Jeż”

jez

Katarzyna Kotowska

„Jeż”

Polska Izba Książki

Warszawa 2004

***

„Jeż” to kolejna książka z zestawu tych dla najmłodszych.

Kobieta i mężczyzna budują dom, przed nim piękny ogród, tworzą idealne miejsce na szczęśliwe dzieciństwo. Jedyne czego im brakuje to potomek, o którego wciąż się starają. Pewnego dnia uświadamiają sobie, że ich dziecko już się urodziło, ale nie im, tylko innym rodzicom. Postanawiają więc je odnaleść. Po kilku miesiącach usilnych starań wkońcu udaje się im adoptować 2-letniego chłopca. Mały Piotruś jednak nie wydaje się być zwykłym dzieckiem, pokryty jest bowiem ostrymi kolcami, które są dla niego jakby murem obronnym. Dopiero pod wpływem okazanej czułości przybranych rodziców  traci powoli kolce, a tym samym otwiera się na świat, na ludzi, staje się ufniejszy i zaczyna kochać.

Książka na długo zapada w pamięć. Porusza dość delikatne i często bolesne sprawy, adopcję. Autorka używa ciekawej metafory, dzięki której przesłanie łatwiej trafi do tych najmłodszych czytelników.

Książka znalazła się Honorowej Liście IBBY, zwanej też Międzynarodową Listą im. H. Ch. Andersena w 2002 roku.

***

Gorąco polecam.

Recenzja książki (24) „Niebieski autobus”

beznazwy

Barbara Kosmowska

„Niebieski autobus”

Zysk i S-ka Wydawnictwo

Poznań 2004

***

Na książkę pani Barbary natknęłam się w bibliotece w angielskim Bristolu. Wybrałam ją spośród niewielu dostępnych w tym miejscu egzemplarzy książek w języku polskim. Przyznam, że rekomendacja pani Krystyny Jandy zamieszczona na końcu przekonała mnie do jej przeczytania.

„To jedna z tych książek, w której poczujecie się jak w domu, to jedna z tych bohaterek, z którą zaprzyjaźnicie się od pierwszego zdania, a potem na długo pozostanie z Wami”.

Głównym bohaterem książki jest młoda dziewczyna, Miśka. Opisuje ona przygodę swojego życia poczynając od dzieciństwa. Szczegółowo przedstawia wspomnienia z najmłodszych lat, które głęboko zapadły jej w pamięć. Pisze o tym co lubiła, czego się bała, co jej imponowało, a czym była zawiedziona. Dzieli się z czytelnikiem swoimi przeżyciami, emocjami, rozterkami. Odkrywa przed nami swoje stęsknione serce za miłością z najmłodszych lat. Książka trzyma w napięciu do samego końca, czy ich drogi ponownie się zejdą.

Zainteresował mnie styl pisarski pani Barbary, taki lekki i zabawny. Ciekawie ujmuje i przedstawia wszelakie opisy.

„Zapatrzyłam się bezmyślnie w brudne szyby, za którymi zachodziło rdzawe słońce. Resztki świata pochłaniały ciemne lasy powoli zlewające się w brunatną ścianę igliwia i gałęzi. W mieście zimę już dawno rozdeptały pospieszne kroki przechodniów, a tu wciąż była. Leżała leniwie na gałęziach białym cieniem szarzejącym wraz ze zmierzchem, ale uparcie przyklejonym do sennego krajobrazu”.

Pozytywna i ujmująca książka. Choć bohaterka nie miała łatwego życia, nie traciła wiary i nadzieji na lepsze jutro. Nigdy też nie narzekała specjalnie na swój los. Myślę, że była szczęśliwa sama ze sobą, w świecie, który stworzyła.

Gorąco polecam!!!

***

Recenzja książki (23) „Jest takie miejsce…”

ksiazka

Wojciech Zawioła

„Jest takie miejsce …”

Warszawa 2011

***

Autor, pan Wojciech, podczas spaceru w jednym z warszawskich parków przypadkowo poznaje parę staruszków – pana Henryka i panią Barbarę. Szybko sie zaprzyjaźniają. Starsza pani znajduje w panu Wojtku wspaniałego słuchacza i opowiada mu historię swojego życia.

Historia, choć po części jest opowieścią miłosną, nie do końca jest romantyczna. Zawiera wątki wyjątkowej, pięknej przyjaźni i wspaniałych relacji międzyludzkich. Jest również skarbnicą wiedzy o codziennym życiu w powojennej Polsce za czasów Stalina, później Gomułki, Gierka, Jaruzelskiego aż po rok 2000.

Akja tej ujmującej historii rozpoczyna się w 1942 roku, kiedy to, wtedy jeszcze piekni i młodzi staruszkowie, poznają się. Zakochują się w sobie bez pamięci. Ogromny patriotyzm jednak i głęboka chęć walki pana Henryka w powstaniu warszawskim sprawia, że ich drogi się rozchodzą. Obydwoje przekonani, że nie przeżyli wojny postanawiają żyć dalej własnym życiem. Wielka miłość, która ich połączyła niepozwalała jednak pani Barbarze tak łatwo zapomnieć. Czas jednak zrobił swoje. Wyszła wkońcu za mąż, założyła rodzinę i właśnie wtedy, kiedy jej życie zaczęło się wreszcie układać, a ona sama wkońcu była szczęśliwa, natrafia na ślad pana Henryka.

Aż ciężko uwierzyć momentami w obroty zdarzeń i niejednokrotnie łza kręci się w oku.

Szczerze zazdroszczę panu Wojtkowi, że było mu dane poznać panią Barbarę i jej ciekawą historię życia. Dziekuję mu jednocześnie, że postanowił podzielić się tą przygodą i w tak piękny sposób nam ją opowiedzieć.

***

Recenzja książki (22) „Szczęście za progiem”

_20170129_185931

Manula Kalicka

„Szczęście za progiem”

Literatura na obcasach

Prószyński i S-ka SA

Warszawa 2005

***

Akcja książki rozpoczyna się w małej wiosce zwanej Jagniątkowo, skąd pochodzi główna bohaterka Małgosia. Znudzona szarością życia codziennego i brakiem perspektyw na przyszłość postanawia wyjechać do Warszawy w poszukiwaniu zatrudnienia. Podejmuje pracę jako tancerka topless w jednym z nocnych klubów. Ambitnie jednak wierzy, że jest to tylko przejściowa opcja i, że dzięki ciężkiej pracy osiągnie sukces. Rozpoczyna naukę języka angielskiego, a w wolnej chwili przygotowuje się do egzaminu na studia. Szybko się okazuje, że jest wielką szczęściarą i wszystko powoli zaczyna układać sie po jej myśli. Dostaje się na studia i decyduje na naukę dwóch kierunków: dziennikarstwa i muzyki . Otrzymuje propozycję pozowania do sesji zdjęciowej i osiąga sukces w branży modelingowej.  Wkońcu również spotyka ją długo wyczekiwana miłość.

Polubiłam główną bohaterkę od samego początku, bardzo zwykła, szara dziewczyna, ale jakże ujmująca. Czytając książkę podziwiałam jej zapał, ambicję i wiarę we własne siły. Od początku wierzyłam w nią i szczerze ucieszył mnie jej sukces. Żałuje tylko, że książka tak nagle sie urwała. Czuję niedosyt i chciałabym poznać dalsze losy wszystkich bohaterów. Najbardziej jednak mnie ciekawi, co odpowiedziała Małgosia na propozycję Marcela???

„Szczęście za progiem” to pierwsza książka pani Kalickiej jaką przeczytałam. Zdecydowanie spodobał mi się jej styl, więc z całą pewnością sięgnę po kolejną jej książkę.

Gorąco polecam!

***

Recenzja książki (21) „Tajemnica Pana Cukra”

_20170119_163332

„Tajemnica Pana Cukra”

Anna K. Klys
Wielka Litera Sp. z o. o.
Warszawa 2015
***
Autorka Anna Kłys wybiera się do Izraela do Tel Awiwu na spotkanie z panem Cukrem. Ten, jako ponad 80-letni starzec opowiada swoje wspomnienia z najmłodszych lat (lata 30-ste) kiedy to mieszkał z rodzicami i rodzeństwem w Polsce, potem w Rosji, Kazachstanie. Zawierają swego rodzaju układ. Pani Anna pomaga mu spisać jego wspomnienia dla dzieci i wnuków, a on w zamian tłumaczy z jidysz zapiski, relacje ocalałych z Szoa, spisane zaraz po wojnie.
Po powrocie do kraju autorka pisze list do pana Cukra. Pisze, bo czuje obowiązek wyjawić mu prawdę. Chce uświadomić go jaka tak naprawdę była sytuacja Żydów w latach 30-stych na terenie Polski i innych państw, w tym również Niemiec.
Bardzo szczegółowo opisuje dziesiątki sytuacji do jakich doszło w małych miejscowościach jak: Odrzywole, Kałuszyn, Przytyk, jak również w Warszawie, Krakowie, czy Toruniu. Książka opisuje ogromne napięcie między Chrześcijanami, a Żydami. Pisze o bójkach, samosądach, okaleczeniach, podpaleniach, niszczeniach domów, morderstwach i procesach sądowych.
Opisuje przykłady pogardy ludzkiej, nieopisanej wrogości skierowanej ku narodowi Żydowskiemu, który jeszcze przed II wojną światową przechodził piekło.
Treści zawarte w książce są bardzo okrutne. Pokazują przeogromną nienawiść do drugiego człowieka. W wiele opisanych sytuacji aż trudno uwierzyć.
Z żalem przyznaję, że jest to historia o nas, o Polakach, o Chrześcijanach.
Polecam bardzo gorąco! Książka, którą poprostu trzeba przeczytać.
***

Recenzja książki (20) „Świat według Clarksona. Tak jak mówiłem”

_20170101_143019-kopia

„Świat według Clarksona. Tak jak mówiłem”

Jeremy Clarkson, 2015
przełożył Michał Strąkow
Insignis Media, Krakow 2016
***
Na książkę natrafiłam przypadkiem. Poszukiwałam czegoś ciekawego na present dla męża no i chyba nie mogłam trafić lepiej. Z półki sklepowej sięgnęłam po przedostatni egzemplarz książki Clarksona. Po przeczytaniu zaledwie kilku pierwszych stron zrozumiałam, czemu książka cieszy się takim powodzeniem.
Clarkson to dziennikarz telewizyjny, presenter, pisarz książek i felietonów do The Sunday Times oraz The Sun. Zajmuje się motoryzacją. W ostatnich latach stał się dosyć kontrowersyjną postacią dlatego uznałam, że byćmoże warto przeczytać jego książkę. Okazało się, że ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia.
Pisze o polityce, politykach i o bezsensie niektórych decyzji przez nich podjętych. Pisze o codziennym życiu, swoich przeżyciach, przygodach, o tym co mu się podoba, co go drażni, co warto zmienić, a co jest fenomenem. Pisze nie tylko o Wielkiej Brytanii, ale również są wzmianki o USA, Niemczech, Holandii, Polsce, Rumunii i nie tylko. W pewnych momentach miałam wrażenie, że ta książka to jakby przewodnik po różnych krajach, gdzie zagłębiamy się w problemy polityczne, kulturowe danego kraju.
Clarkson wytyka wręcz palcami i wyśmiewa wiele rzeczy, które źle działają w społeczeństwie. Opisuje je z wielką pasją i przedstawia swój punkt widzenia dodając przy tym gotowy przepis na sukces. Często jasno wskazuje winnego. Fajne jest to, że Clarkson nie owija w bawełnę. Ma się wrażenie, że pisze co mu ślina na język przyniesie, bez rozważania potencjalnych konsekwencji.
Czy rozwiązania zaproponowane przez Clarksona byłyby faktycznie skuteczne? Czy zmiany wogóle są potrzebne? Tego niestety nie wiem, ale napewno problemy, które porusza faktycznie istnieją, a książka skłania do przemyśleń nad nimi.
Gorąco polecam!
***

Recenzja książki (19) „Życie Pi”

dsc_0076

„Życie Pi”

Yann Martel
Wydawnictwo Znak – Kraków 2007
***
Głównym bohaterem książki jest Piscine Molitor Patel, zwany Pi, którego w wieku 16 lat spotykają przykre doświadczenia życiowe. Cała rodzina Patel postanawia przenieść się do Kanady. Zabierają ze sobą cały dobytek łącznie z kilkoma zwierzętami hodowanymi w zoo. Podczas wyprawy frachtowcem Tsimtsum dochodzi do zatonięcia statku z przyczyn do tej pory nieznanych. Wtedy to Pi traci całą swoją rodzinę, którzy w śnie toną razem ze statkiem. Pi jako jedyny człowiek uratowany z frachtowca dryfuje po Oceanie Spokojnym przez 227 dni. Niewielką szalupę ratowniczą dzieli razem z ogromnym, groźnym tygrysem bengalskim.
Wątek, choć może sprawiać wrażenie wyimaginowanego jest jak się okazuje faktem. Historia, którą opisuje książka wydarzyła się naprawdę, a obecność tygrysa na szalupie jest tylko jednym z wielu zaskakujących faktów tej opowieści.
Książka napisana jest bardzo ciekawie, przyjemnie się czyta. Autor opisuje dość szczegółowo co wydarzyło się podczas tak wielu miesięcy na Oceanie Spokojnym. Dowiadujemy się o tym jak Pi się czuł, co jadł, pił, jak mijały mu kolejne dni w samotności. Opisuje Ocean, zmienną pogodę, codzienne problemy i ich rozwiązywanie. Dużo pisze o tygrysie, bez którego, jak sam Pi stwierdza, nie przetrwałby.
Książka wyjątkowo ciekawa, na długo zapada w pamięć.
Polecam 🙂